W Płowdiwie prawie od razu można poczuć się jak w domu. Wyglądem, zwłaszcza nowszych dzielnic, przypomina typowe polskie miasto. Mieszkańców nie dziwi widok turystów, dlatego nie dają nam odczuć, że jesteśmy obcy. Przez to łatwiej jest się zadomowić i poczuć specyfikę tego miejsca.

Rom i rower to dobrana para

Osobliwością Płowdiwu jest widok Romów na rowerach, obładowanych nieprawdopodobną ilością kartonów, toreb, skrzynek, z których wystają prawdziwe cudeńka, znalezione w  śmietnikach. Czasami przez ogrom nagromadzonych skarbów, trudno jest dostrzec, czy za kierownicą roweru ktoś siedzi. W centrum miasta spotkanie Roma jest rzadkością. Zwykle możemy ich zobaczyć na obrzeżach, w pobliżu romskich dzielnic. Wbrew panującym w Polsce stereotypom Romowie są dość przyjaźnie nastawieni.

Jedyną przykrą niespodzianką, jaka spotkała mnie w Płowdiwie, była ogromna ilość bezdomnych psów i kotów. Na szczęście nawet duże psy nie są agresywne. Większość została zaszczepiona i wysterylizowana, o czym świadczy założony na uchu chip. Mieszkańcy nie mają w zwyczaju ich dokarmiać, a kiedy widzą, że ktoś to robi, denerwują się i interweniują. Kiedy pewnego razu dokarmiałam bezdomnego psa, mieszkanki siedzące w pobliskiej kawiarni zadzwoniły po ochroniarza, który natychmiast pojawił się na miejscu „zbrodni”.  Na szczęście wszystko skończyło się na pouczeniu i ostrzeżeniu, że następnym razem będzie musiał zareagować inaczej.

Natury nie oszukasz

Bałkański temperament mieszkańców Płowdiwu ujawnia się już podczas poszukiwania mieszkania w agencji nieruchomości. Pracownicy w ogóle nie zwracają uwagi na petentów. Ich krzyki i wrzaski słychać nawet na ulicy. Kłócą się o jakąś drobnostkę, nagle kłótnia cichnie i jak gdyby nigdy nic, wracają do swojej pracy. Taka sytuacja zdarzyła mi się kilkukrotnie.

Naturę Bułgarów można też poznać bliżej, gdy będziemy chcieli załatwić sprawy papierkowe. Pamiętajmy, aby nie udawać się do urzędów w czasie przerwy obiadowej (13.00– 15.00), bo wtedy na pewno zostaniemy odprawieni z kwitkiem. A jeśli już uda nam się zastać w biurze odpowiednią osobę, to możemy być niemal pewni, że zostaniemy odesłani w inne miejsce, później znowu w kolejne i tak w kółko przez dwie godziny.

Bułgarzy nigdzie się nie spieszą, na wszystko mają czas. Nie dziwmy się więc, kiedy kierowca zatrzyma autobus, żeby wyskoczyć na chwilę do sklepu. Często też zapominają, że byli z nami umówieni – przychodzą na spotkanie spóźnieni nawet o godzinę. Normalną sprawą jest też palenie w miejscach publicznych, nawet w urzędach, dziekanatach, a nawet podczas egzaminowania studentów.

shutterstock_3594467

Stare Miasto w Płowdiwie

Mam wrażenie, że w Płowdiwie ludzie są bardziej życzliwi niż w innych miastach. Po jakimś czasie kierowcy autobusów przywykli, że idąc rano na przystanek, spotkają nas – czyli cztery wiecznie spóźnione studentki. Chcąc oszczędzić nam wysiłku dobiegnięcia na przystanek, zatrzymywali się w miejscu niedozwolonym i czekali aż dojedziemy. Życzliwość przejawiała się także w niemal codziennych pytaniach ze strony np. ochroniarza blokowiska, czy z naszym mieszkaniem wszystko w porządku, czy zapłaciłyśmy rachunki itp.

Zabaw się w Płowdiwie!

Będąc w Płowdiwie, obowiązkowo należy udać się na Stare Miasto, żeby w jednej z licznych restauracji spróbować tradycyjnych bułgarskich potraw. Warto przespacerować się też deptakiem, zawsze pełnym ludzi i zajrzeć do okolicznych sklepów oraz stoisk targowych, gdzie sprzedawane są bułgarskie specjały. Niemal codziennie przy deptaku, można obejrzeć pokaz Horo, przedstawienie teatralne, albo wysłuchać koncertu. Wieczorem powinniśmy się wybrać do pubu, lub na dyskotekę. Nie ma właściwie dnia, żeby w Płowdiwie nie było jakieś gwiazdy bułgarskiej muzyki, na której koncert wstęp zazwyczaj jest bezpłatny.