Poza atrakcjami turystycznymi Sofia oferuje coś więcej. Autentyczność, czyli to, czego zaczyna brakować na okupowanym przez turystów wybrzeżu.

Prawdziwe sofijskie życie toczy się w miejskich parkach. Niby tłum na zielonej trawce nie jest zjawiskiem szokującym. Wystarczy przejechać za naszą zachodnią granicę i w niedzielę poobserwować grillujących Niemców. W Sofii wszystko wygląda jednak mniej europejsko. Po pierwsze zaskakują migrujące ławki. Ludzie przenoszą je według własnego uznania. Ławka jest wolna, ale stoi w cieniu? Nie ma problemu, możesz ją przetransportować na słońce. Grupa twoich przyjaciół nie pomieści się na jednej? Standardowym widokiem są dwie ławki ustawione równolegle do siebie.

461409831_7377827fd5_b
Dowód, że w miejskich parkach nie przesiadują tylko młodzi (foto: flickr.com/Donald Judge)

Po drugie w Bułgarii obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, ale naturalnie nikt tej reguły nie przestrzega. Rakiję, choć jest trunkiem narodowym, w parkach się raczej nie pije. Króluje za to piwo w dwulitrowej, plastikowej butelce. Bułgarzy kupują jedno takie cudo dla kilku osób (plus plastikowe kubeczki) i polewają sobie według uznania.

Przesiadywanie w parku to jednak nie tylko impreza na świeżym powietrzu – ludzie grają w szachy, w piłkę, jeżdżą na deskorolkach i latem wcale nie są to widoki okazjonalne.

Bułgar też potrafi

Jeżeli jest bardzo późno i macie problem z zakupem alkoholowego napoju lub papierosów, to z pomocą przychodzą właściciele klek-shopów – sklepów ulokowanych w piwnicach bloków. Klek-shopy potwierdzają, jak pomysłowi są Bułgarzy: kiedy są właścicielami mieszkań, nie muszą płacić za wynajem piwnicy, a więc prowadzą biznes, ale oszczędzają na czynszu (uwaga: zakupy w klek-shopie nie są dobrą opcją dla słabo wygimnastykowanych!)

shutterstock_141465598

Typowy sofijski klek-shop

Policja w Bułgarii nie widzi, że wszyscy piją alkohol w parkach, ale bacznie obserwuje kierowców, którzy jak na południowców przystało jeżdżą, delikatnie mówiąc, z fantazją. Przy skrzyżowaniach stoją budki przypominające domki na drzewach, gdzie rezydują policjanci. Po ulicach często z zawrotną szybkością mkną żółte taksówki, ale to jedyny element sofijskiego krajobrazu przypominający Nowy Jork.

Podróżnicza przypominajka

O czym nie możecie zapomnieć, jadąc do Bułgarii? Kobietom dawajcie tylko nieparzystą liczbę kwiatów, bo bukiety z parzystą liczbą kojarzą się z pogrzebami. A jeśli o zmarłych mowa, to nie zdziwcie się, że na drzwiach, słupach ogłoszeniowych oraz drzewach wiszą nekrologi. Bułgarzy rozwieszając je, chcą tylko pokazać, że pamiętają o swoich bliskich. I najważniejsze: kiedy Bułgar kręci głową w poziomie myśli „tak”, a kiedy w pionie, myśli „nie” – całkiem jak stereotypowa polska kobieta!